Rzeki możemy dzielić na wiele typów, jednak najważniejszym podziałem dla naszego dzisiejszego tematu będzie podział hydrologiczny – na rzeki drenujące i infiltrujące.
Rzeka infiltrująca to taka, której poziom wody znajduje się wyżej niż zwierciadło pierwszego poziomu wodonośnego, przez co powstaje różnica ciśnienia hydrostatycznego i woda z koryta rzeki infiltruje w grunt dookoła.
Rzeka drenująca działa odwrotnie – jest zasilana przez wody podziemne, a poziom wody w jej korycie jest niższy niż zwierciadło pierwszego poziomu wodonośnego.
Rzeki swój charakter (typ) mają zwykle stały i w większości przypadków są to rzeki drenujące. Niemniej jednak, na skutek intensywnych opadów lub specyfiki obszaru, przez który taka rzeka przepływa, mogą być one np. okresowo infiltrujące – głównie na skutek zwiększonych opadów.
Bardzo ważną kwestią w temacie wysychających rzek jest zagadnienie małej i mikroretencji. Znaczy to mniej więcej tyle, aby jak najbardziej starać się spowolnić spływ wody – od momentu, gdy kropla uderzy w ziemię podczas deszczu, do chwili wpłynięcia tej samej kropli do morza. Dzięki jak największemu wydłużeniu tej trasy, duża objętość wody rozkładana jest na większy obszar, co powoduje mniejsze skutki ewentualnych susz i powodzi.
Można to porównać do prostego przykładu: niech opady odpowiadają objętości jednej szklanki wody. Gdy wlejemy tę szklankę do częściowo napełnionej wanny, różnica będzie niezauważalna. Natomiast gdy przelalibyśmy ją do innej szklanki lub małej miski, różnica będzie ogromna – i raczej nie uda się całej tej ilości pomieścić w naczyniu docelowym – właśnie spowodowaliśmy powódź. Cała sztuka polega na przeniesieniu tego podejścia z mikroskali do makroskali.
Co ciekawe, w tym procesie człowiekowi bardzo mogą pomóc zwierzęta – bobry, których tamy obecnie staramy się naśladować, budując konstrukcje zatrzymujące wodę w przyrodzie.
Woda, która płynie w większości rzek, pochodzi z opadów atmosferycznych lub roztopów (w tym lodowców), ale są i przypadki szczególne.
Przykładem są rzeki Sztoła i Przemsza, które albo niemal całkowicie wyschły, albo ich przepływ jest mocno zmniejszony. Powód jest prosty – rzeki te wyschły na skutek zatrzymania pomp odwadniających kopalnię cynku i ołowiu Olkusz-Pomorzany, które wcześniej zrzucały wodę do tych rzek. To chyba najprostszy przykład zależności przyczynowo-skutkowej w kontekście wysychania rzek.
Poziom wody w rzekach w całym kraju obniża się, głównie z powodu zmniejszonej ilości opadów. Bilans wodny Polski jest ujemny, co oznacza, że parowanie przewyższa ilość opadów. Prowadzi to do rozległych susz i spadku przepływu wody w rzekach.
Jakie mogą być tego skutki? Chyba pozostaje jedynie czekać i z niepokojem obserwować. Obecnie, na skutek niskiego poziomu rzek, odwadniane są znacznie większe obszary terenu, co skutkuje suszą, szczególnie dotkliwą dla rolnictwa.
Niski stan rzek stanowi również zagrożenie dla ich żeglowności. W Polsce aspekt ten ma marginalne znaczenie, jednak na świecie wiele rzek służy codziennemu transportowi ludzi i materiałów.
Spadek poziomu rzek wiąże się także ze spadkiem bioróżnorodności oraz eutrofizacją wód, co wpływa niekorzystnie zwłaszcza na bezkręgowce wodne, ryby i płazy. Wiele gatunków ptaków – szczególnie tych, które wybierają na siedliska tereny rozlewiskowe – z powodu wysychania rzek nie znajduje odpowiednich warunków lęgowych. Rozlewiska wiosenne są mniejsze lub nie pojawiają się wcale.
Z mniej oczywistych aspektów: zmiana ilości wody w rzece może drastycznie zmienić jej charakter. Wisła – rzeka niegdyś meandrująca – w dużej mierze na skutek działalności człowieka stała się rzeką anastomozującą (czyli rzeką o prostym przebiegu, płynącą różnymi korytami, rozdzielonymi wyspami i łachami).
Rzeki, które widzimy dzisiaj, są jedynie pozostałością po rzekach o często bardzo podobnym przebiegu, lecz znacznie większym rozmiarze – powstałych z wód roztopowych po masach lądolodu, który niegdyś przykrywał prawie całą Polskę. Lądolody wchodziły na obszar naszego kraju kilkukrotnie i za każdym razem tworzyły nowe rzeki, po których dziś często nie ma już śladu.
Co można zrobić z problemem wysychania rzek?
Obecnie najważniejsze jest umożliwienie jak największej liczbie obszarów retencjonowania wody. Należy unikać kanalizacji i betonowania cieków wodnych, ponieważ tylko wtedy możliwe będzie zatrzymanie jak największej ilości wody w przyrodzie – zwłaszcza na terenach najbardziej dotkniętych suszą. To one potrzebują tego najbardziej.
MM
Źródła: Starkel, L. (2001) Historia Doliny Wisły [Monografie 2]. PAN IGiPZ
Niniejszy artykuł jest chroniony prawami autorskimi, chcesz się na niego powołać?
Nie ma problemu, pamiętaj o podaniu źródła: www.areteaudit.pl
