Podróżowanie stało się w ostatnich dekadach synonimem stylu życia – coraz częściej traktowane jest nie jako luksus, lecz jako prawo. Wzrost dostępności tanich połączeń lotniczych, rozwój platform rezerwacyjnych i rosnąca mobilność sprawiły, że najdalsze zakątki świata są dziś na wyciągnięcie ręki. Jednak masowa turystyka niesie ze sobą poważne wyzwania – zwłaszcza dla społeczności lokalnych i środowisk naturalnych.
W ostatnich miesiącach znów można było usłyszeć o protestach mieszkańców miast i regionów turystycznych, którzy sprzeciwiają się coraz większemu napływowi odwiedzających. Słynne hasło z transparentów „Twoje wakacje, moja nędza” to nie metafora, lecz wyraz autentycznej frustracji i poczucia utraty kontroli nad własną przestrzenią życiową (Źródło).

Autor zdjęcia: Emilio Morenatti, East News
Jakie miejsca zmagają się z problemem?
Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów negatywnego wpływu turystyki jest Wenecja. Miasto to odwiedza rocznie około 25 milionów osób, z czego znaczną część stanowią jednodniowi turyści z wycieczkowców. Ich obecność, choć masowa, nie przekłada się na realne wsparcie lokalnej gospodarki – natomiast przyczynia się do degradacji infrastruktury, zatłoczenia i wypierania mieszkańców z historycznego centrum. Sytuacja doprowadziła do wprowadzenia opłat wejściowych i zakazu wpływania dużych statków pasażerskich do serca miasta. (Źródło)
Podobny los spotkał chorwacki Dubrownik, którego populacja wynosi zaledwie 41 tysięcy, a który w 2019 roku zanotował 1,5 miliona noclegów turystycznych. Miasto, znane z udziału w serialu „Gra o Tron”, przyciąga ogromne rzesze odwiedzających, powodując przeciążenie lokalnej infrastruktury i napięcia społeczne. UNESCO kilkakrotnie wyrażało obawy o utrzymanie statusu światowego dziedzictwa, apelując o ograniczenie liczby gości. Ostatecznie wprowadzono limity wejścia na teren starego miasta. (Źródło)
Turyści powodują również ogromne szkody w środowisku naturalnym. W Azji Południowo-Wschodniej głośnym przypadkiem była Maya Bay w Tajlandii – miejsce znane z filmu „Niebiańska plaża” – które zostało zamknięte w 2018 roku z powodu zniszczeń raf koralowych i przeciążenia środowiska. Powrót turystów nastąpił dopiero kilka lat później, ale już na zupełnie innych zasadach – z ograniczonym dostępem i systemem rotacyjnym. Na plażę nie wejdziemy teraz od 1 sierpnia do 1 października. To coroczne zamknięcie, trwające dwa miesiące, ma na celu umożliwienie regeneracji ekosystemu morskiego i rafy koralowej w zatoce.
Nie mniej dotkliwe skutki obserwuje się w zakresie zmian społecznych i kulturowych.
Jedną z największych „ofiar” masowej turystyki jest Wyspa Bali – niegdyś postrzegana jako raj, dziś zmaga się z komercjalizacją, wzrostem kosztów życia, wyczerpywanymi zasobami i utratą autentyczności kulturowej. Miejscowi coraz częściej nie mają dostępu do mieszkań przez niezwykle wysokie ceny, a decyzje o rozwoju regionu zapadają bez ich udziału. Podczas gdy populacja wyspy to około 4.4 miliona, Bali rocznie odwiedza ponad 6 milionów turystów.
Istnieją jednak przykłady bardziej zrównoważonego podejścia – w balijskiej wiosce Penglipuran wypracowano model turystyki opartej na udziale społeczności – lokalni mieszkańcy są zaangażowani w obsługę ruchu turystycznego, a przychody dzielone są rotacyjnie. Choć liczba turystów wzrosła kilkukrotnie w ciągu kilku lat, zachowano spójność kulturową i środowiskową.
Problematyka nadmiernego ruchu turystycznego pojawia się również w Japonii. W Kioto – historycznym centrum kultury i duchowości – miejscowi coraz częściej wyrażają sprzeciw wobec tłumów zakłócających codzienne życie. Władze miasta ograniczają liczbę przewodników, regulują ruch pieszych i wprowadzają zasady zachowania w przestrzeni publicznej. Mieszkańcy mówią wprost: „to nie skansen, to nasze miasto”.
W odpowiedzi na te problemy coraz większą rolę odgrywa tzw. eko-turystyka. Zgodnie z definicją Global Ecotourism Network, eko-turystyka to „odpowiedzialne podróże do obszarów naturalnych, które chronią środowisko, wspierają dobrobyt lokalnych społeczności i sprzyjają edukacji oraz wzajemnemu zrozumieniu” (Źródło)
Modele takie, jak community-based tourism – wdrażane m.in. w Nepalu, Kostaryce czy Indonezji – pokazują, że możliwe jest tworzenie modeli turystycznych z poszanowaniem lokalności i przy jednoczesnym zachowaniu opłacalności ekonomicznej.
Przedsiębiorstwa funkcjonujące w branży turystycznej coraz częściej stają przed pytaniem: jak minimalizować negatywny wpływ, nie rezygnując przy tym z działalności? Odpowiedzią może być transformacja w kierunku certyfikacji (np. zgodnie z wytycznymi Global Sustainable Tourism Council), promowanie mniej znanych kierunków podróży, inwestowanie w edukację gości oraz włączenie społeczności lokalnych w planowanie usług i produktów turystycznych.
Z perspektywy nas – podróżujących – również możliwe są konkretne działania.
Planowanie wyjazdów poza sezonem, wybieranie mniej popularnych destynacji, szacunek do lokalnych społeczności i wspieranie miejscowych, małych biznesów to podstawowe zasady odpowiedzialnej turystyki.
Przed odwiedzeniem obszarów przyrodniczo cennych zdecydowanie warto zapoznać się z siedmioma zasadami ruchu Leave No Trace, który promuje niepozostawianie śladów i poszanowanie miejsc naturalnych (więcej o tym jak odpowiedzialnie podróżować w naturze: 7 Principles – Leave No Trace, Leave No Trace – odpowiedzialne biwakowanie | 8academy).
Nie chodzi więc o to, by przestać podróżować, lecz o to, by robić to odpowiedzialnie, z pełną świadomością tego, jaki wpływ wywieramy – i kogo ten wpływ dotyczy. Turystyka może być narzędziem zmiany, jeśli zostanie zakorzeniona w szacunku, partycypacji i długofalowym myśleniu. Dla firm działających w obszarze ESG to również przestrzeń, w której możliwe jest wdrażanie rozwiązań wspierających zarówno transformację sektora, jak i edukację konsumentów. Wspólna odpowiedzialność zaczyna się od indywidualnych wyborów – ale kończy się systemową zmianą.
Autorka: Adrianna Błażek
Niniejszy artykuł jest chroniony prawami autorskimi, chcesz się na niego powołać?
Nie ma problemu, pamiętaj o podaniu źródła: www.areteaudit.pl
